fbpx
Sztuka wystąpień publicznych

Hiperpoprawność i inne błędy, których musisz unikać podczas wystąpienia

Hiperpoprawność cóż to takiego jest? Hiperpoprawność, czyli według mojego domowego słownika, zbyt dokładne wypowiadanie pewnych zgłosek, wyrazów, co w dużym stopniu może zaburzać odbiór Twojego komunikatu. Tak samo jak można mieć problem z niepoprawnym lub niestarannym mówieniem, można mieć również problem z przesadną starannością, o czym w dzisiejszym artykule.

Mówię dokładnie, czyli mistrz ze mnie

Niestety nie jest tak do końca. Hiperpoprawność polega bowiem na tym, że popadamy w wymowie w przesadną poprawność, czyli zastępujemy formę zgodną taką, która jest lepsza (według nas). Na pierwszy rzut oka może Ci się to wydawać nieistotne. Problem w tym, że słuchacze nie będą chcieli Cię słuchać albo zamiast zwracać uwagę na to co masz im do powiedzenia, będą skupiali uwagę na tym jak to wypowiadasz.

Znam to z autopsji

Muszę Ci się przyznać, że ja w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo dokładnie staram się mówić, i jak to musi wkurzać osoby, które mnie słuchają. Zwróciła mi na to uwagę kilka lat temu pani logopeda.

Podczas kilku prób występu, które przed nią zaprezentowałam zwróciła mi uwagę na dwa powiązane ze sobą istotne problemy.

Mów a nie strzelaj jak z kałacha

Pierwszy to zawrotne tempo, na które wchodzę, gdy bardzo chcę powiedzieć coś z mojej perspektywy istotnego. Mówię wtedy tak jakbym bała się, że ktoś może mi przerwać. No dobrze. Ale przecież w dzisiejszych czasach wszystko jest takie szybkie, wielu mówców potrafi rzucać słowami jak nabojami z kałasznikowa i wychodzi to mniej więcej tak…

Jak bym napisała HOLD YOUR HORSES.

Jeśli nie potrafisz wyobrazić sobie tego, co dla odbiorcy oznacza szybkie mówienie to pomyśl o takim scenariuszu: słuchasz kogoś, kto przemawia w obcym języku i korzystasz z tłumaczenia symultanicznego. Tłumacze symultaniczni próbują nadążyć za mówiącym, być może nie tylko nadążyć, ale rozszyfrować co ten próbuje im przekazać. Podczas tłumaczeń bardzo często pojawiają się nieścisłości lub braki całych fragmentów wypowiedzi, właśnie z uwagi na to, że tłumacz nie był w stanie zrozumieć i usłyszeć tego, co mówiła osoba prezentująca.

Powoli, ale zbyt dokładnie

Uczymy się zatem mówić powoli. Ale niestety przy nauce wolnego mówienia bardzo często pojawia się drugi problem, czyli tytułowa bohaterka, hiperpoprawność.

Nadwrażliwość słuchacza na wypowiadane przez mówcę słowa pojawiają się wtedy, gdy ten próbuje zbyt dokładnie i precyzyjnie wypowiadać każdą głoskę, każdy wyraz, każdą końcówkę. W szczególności jest to słyszalne w słowach zawierających tzw. głoski nosowe, czyli -ę i -ą.

Lodopeda zwróciła mi uwagę na pewną słuszną tezę, że wielu Polaków uczących się języków obcych twierdzi, że słowo pisane różni się od słowa mówionego, w przeciwieństwie do języka polskiego. Nic bardziej mylnego. W języku polskim mnóstwo jest bowiem uproszczeń, z których nie zdajemy sobie sprawy, a które funkcjonują w naszym mówionym słowniku.

Podam przykład:

wymów zdanie: „Proszę się ogarnąć i wypłynąć na tę głębinę”.

  • w formie hiperpoprawnej brzmiało by ono tak: „proszeł sieł ogarnołć i wypłynołć na teł głełbineł”
  • fonetycznie powinniśmy jednak powiedzieć to inaczej: „prosze sie ogarnonć i wyplynonć na te glembine”.

Jak widzicie fonetyka nie zawsze idzie w parze z ortografią. Podpowiadam, że głoska Ę na końcu oraz w środku wyrazów traci swoją nosowość i w wymowie przekształca się w E. Poniżej kilka przykładów, które ja otrzymałam podczas takiego spotkania:

  1. „się” w piśmie, a w wymowie „sie”
  2. „słyszę” w piśmie, a w wymowie „słysze”
  3. „wątek” w piśmie, a w wymowie „wontek”
  4. „pragnęła” w piśmie, a w wymowie „pragneła”
  5. „piętnaście” w piśmie, a w wymowie „pientnaście”.

Teraz proszę przećwiczcie to i starajcie się wyeliminować hiperpoprawność ze swojego mówionego języka, bo mam wrażenie, że wiele osób takie błędy popełnia.